Autor Wątek: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.  (Przeczytany 37723 razy)

test1

  • Gość
Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« dnia: Styczeń 22, 2011, 08:17:13 »
W nawiązaniu do informacji o zmianach jakie czekają Nas w najbliższych latach na lotnisku zapraszam do dyskusji.
Czy to dobrze, czy źle?
Co nam to daje?

Artur

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 4
  • Modelarz
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 24, 2011, 01:05:02 »
Jeżeli  nie można było inaczej ...to jest to lepsze rozwiązanie jak walka w sądach i niepewny byt. 31 lat to spory kawałek czasu. Oby tylko udało się go należycie wykorzystać bo co będzie dalej (po 31 latach?) to do końca nie jest jasne. Nie jest też chyba  jasne czy funkcjonalność pozostałego  terenu lotniska nie zostanie trwale zakłócona przez zabudowę. Będzie lotnisko ciasne ale własne! Jeżeli teraz uda się wyssać trochę unijnej kasy na remonty, sprzęt i modernizację i tych pieniążków nie zmarnować, to było by fajnie.W ogólnym całokształcie lotnisko zostało uratowane i to jest najważniejsze, tylko gdzie ja teraz się podzieję ze swoimi modelikami i kolegami z sekcji? Z jednej strony hala (mam nadzieję że nie powstanie) a z drugiej ulica(plany na lotnisku ) lub płot (plan zamieszczony na stronie) Pozdrawiam

jarekm

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 25, 2011, 10:16:27 »
Przyjdzie taki czas, ze włodarze miasta gdy już w końcu zrozumieją, ze lotnisko w pobliżu miasta jest skarbem, powiedzą, jak to zwykle w Polsce: "miałeś chamie zloty róg...", ale już będzie za późno.  Niestety żadna to pociecha dzisiaj.

Marsjański

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 26, 2011, 12:58:16 »
OK, ale co będzie za 31 lat? Bo ja obawiam się, że trzeba będzie znów oddać część płyty lotniska za kolejnych parę lat dzierżawy. Czy jest taka możliwość, że jeśli dokona się pewnych inwestycji (z ramienia aeroklubu) w ciągu tych 31 lat na terenie lotniska, np. wybudowanie pasa betonowego, to uniemożliwi to miastu likwidację tegoż pasa? I co za tym idzie, zabezpieczy pewien obszar lotniska.
Dlaczego pytam? No bo załóżmy taką sytuację, że aeroklub w ciągu 31 lat postanowił, np. dobudować dodatkowy hangar na szybowce, położyć nowy beton pod hangarami i oświetlić okolice hangaru samolotowego. Inwestycje niemałe (i całkiem hipotetyczne). Po tych 31 latach miasto chce kolejną działkę... i co wtedy, skoro tyle zostało już zainwestowanego, tyle pieniędzy i pracy?
Mnie to trochę niepokoi, kiedyś 31 lat minie...

test1

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 26, 2011, 07:07:44 »
Niestety nikt z Nas nie wie co będzie za 31 lat :) Ustalmy jedno - nie jesteśmy właścicielem gruntu na którym zlokalizowany jest Aeroklub i lotnisko. Możemy robić tylko dobrą robotę która zaprocentuje za te 30 lat. Jeśli uda się zbudować pas - to super, będzie to argument za tym by lotnisko trwało i rozwijało się dalej. Gwarancji, że za 30 lat nie pojawi się koncepcja likwidacji lotniska nie mamy - a szkoda.

pozdrawiam
Piotr

Artur

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 4
  • Modelarz
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 27, 2011, 02:57:46 »
  "Ustalmy jedno - nie jesteśmy właścicielem gruntu na którym zlokalizowany jest Aeroklub i lotnisko" No właśnie, tylko jak to się stało po tylu latach ? Zaniedbanie ,a teraz mamy tego efekt.

test1

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 28, 2011, 09:06:33 »
Odpowiedzi należy szukać w latach 1989-1992. Teraz to już historia.

test1

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 19, 2011, 07:39:06 »
Artykuł w Gazecie Wyborczej dot. zagospodarowania Krywlan 2011-2014

http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,9132938,Lotnisko_na_Krywlanach_zmniejszone.html

Marsjański

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 19, 2011, 02:36:31 »
"Miasto zadeklarowało, że odwodni ten teren, a radni przeznaczyli już na ten cel trzy miliony złotych".

Czy to oznacza prace/odwodnienie terenów tylko pod nową zabudowę, czy również z korzyścią dla nas?
Nie znam się na tych sprawach, ale czy były próby ugrania czegoś więcej w zamian? Mam tu na myśli pomoc miasta w pozyskaniu środków unijnych na, np. wymianę (stopniową) betonu pod hangarami. Trochę już się to "łuszczy", a kiedyś trzeba o tym pomyśleć.
Zastrzegam, że nie mam obszernej wiedzy o zasadach dofinansowywania z UE, więc to nic, jeśli właśnie popełniłem głupstwo ;)
Jeśli dofinansowanie, to oznacza to, że część trzeba wyłożyć samemu, więc jaka jest szansa na inwestycje w najbliższych latach (lub czy jakieś są - odnośnie infrastruktury, nie sprzętu), które potem mogą posłużyć jako karta przetargowa w obronie lotniska (bo walkę taką przewiduję niestety :()?

jarekm

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 04, 2011, 12:21:34 »
Polecam jako glos w dyskusji:

http://www.youtube.com/bagnowka7#p/u/0/1ZEhsBSIltc

Jarek

jarekm

  • Gość
Odp: Krywlany 2010-2040 - zapraszam do dyskusji.
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 04, 2011, 12:24:08 »
I jeszcze artykul Tomka Wiśniewskiego w Gazecie Wyborczej. Warto zachować dla potomności. Wciaz jest na starej stronie aeroklubu, ale kto wie czy sie uchowa:

"Przedwojenna historia białostockiego lotniska to tempo, zaangażowanie obywateli i poczucie odpowiedzialności. Powojenna historia budowy Portu Lotniczego Krywlany to już inna para kaloszy. A raczej wyraz nieudolności tutejszych samorządowców. O dziejach lotniska pisze Tomasz Wiśniewski z TV Białystok.

Lotnisko, a raczej rzeklibyśmy pas utwardzonej ziemi na Krywlanach, powstało przed wojną w jakieś półtora roku. Obywatele naszego miasta łożyli swój grosz, bo do jakiegoś stopnia wierzyli temu państwu i lokalnej władzy. Emitowano nawet specjalne cegiełki na fundusz Ligi Ochrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP), z których część dochodu szła właśnie na budowę białostockiego lotniska.

Gadania było mało, roboty sporo

Pierwszy samolot nad Białymstokiem pilotował w 1910 r. hrabia Michał Scipio del Campo; w trakcie I wojny światowej nad miastem zawisły niemieckie Zeppeliny. Już wówczas istniało prymitywne lądowisko. Wyboru pod teren lotniska z prawdziwego zdarzenia dokonano 19 lutego 1930 r. w lokalu Wojewódzkiego Komitetu L0PP przy ulicy Warszawskiej. Przedstawiciel Departamentu Aeronautyki inżynier Hennenberg przedstawił rzeczowo wyniki analiz w postaci 4 alternatyw usytuowania Portu Lotniczego, nazywając go fachowo "polem wzlotów" , wskazując teren położony między majątkiem Dojlidy a lasem na zachód od folwarku Krywlany. Po 3 latach uzgodnień zapadły ostatecznie decyzje. Po dopięciu wszystkich formalności w 1935 r. wybudowano pierwszy hangar i budynki zaplecza. Jak podają Mirosław Mikiciuk i Jan Tadeusz Puśko (Naprzeciw burzom i chmurom), lądowisko służyło jako zapasowa baza dla 5. pułku Lotniczego w Lidzie. Tuż przed wybuchem wojny zainstalowano oświetlenie do nocnych lotów i rozpoczęto budowę solidniejszych pasów startowych. O tej przedwojennej aktywności prasa pisała niewiele, bo i o czym tu pisać: sprawa była oczywista, gadania było niewiele, a roboty sporo. Zabrano się do pracy i poleciało. Podczas II wojny światowej korzystali z lotniska na Krywlanach Niemcy. Tuż po wojnie utworzono w Białymstoku Oddział Polskich Linii Lotniczych LOT. 30 kwietnia 1945 r. uruchomiono loty rejsowe. Co tydzień w poniedziałki, środy i piątki lądowały u nas Douglasy DC-3. Lot z Białegostoku do Warszawy trwał 50 minut, a bilet kosztował 400 złotych. Ten interes - jako relikt kapitalizmu - szybko zwinięto. Od tego czasu szczerze oddani Krywlanom pozostali właściwie tylko szybownicy, a od połowy lat 80. - motolotniarze i helikopter pogotowia ratunkowego. Pozostali animatorzy promowania awiacji w naszym mieście grali i grają znaczonymi kartami.

Ile nas to kosztowało?

Po 1992 r. zapadły decyzje polityczne budowania Portu Lotniczego na Krywlanach. W rok później uruchomiono już Biuro Sprzedaży i Rezerwacji PLL LOT. Biuro poobsługiwało jakiś czas własne biuro i zostało zamknięte. Historia budowy naszego lotniska to dzieje nieudolności tutejszych samorządowców. Ile myśmy już forsy w to coś wpakowali, to się w pale nie mieści - jak mawiał Maklakiewicz. Zamiast po "Misiu" kręcić marnego "Rysia", należało zrobić "Lotnisia", a scenariusz czerpać bezpośrednio od pomysłów lokalnych budowniczych. Z nudów sobie nieco poprzeglądałem. 30 marca w 2005 r. na portalu Szukamy Polski pisaliśmy, że Biuro Studiów i Projektów Lotniskowych "Polconsult" za 242 tys. zł. przygotowało projekt kilku wariantów budowy lotniska w Białymstoku. No bo wiadomo: ten radny chce hangar na zielono, a drugi na czerwono. Trzeba się przygotować. Najbardziej ciekawe są jednak prognozy i wyliczenia. A więc rocznie Krywlany (bo potem były Topolany, potem znów Krywlany i znów Topoliny, itp) miały przynosić 700 tys. zł strat. "Polconsult" skasował za ekspertyzę ćwierć banki. I na jej podstawie postanowiliśmy "lotnisio" budować. Potem było jeszcze kilkanaście ekspertyz, opinii, analiz. A że nie powstał z tego jeszcze film, tłumaczę jedynie tym, że dziś z wszystkimi ambitnymi produkcjami wygrywają seriale. Wiadomo: gorszy pieniądz wypiera lepszy. Szkoda, bo "Lotnisio" to mógłby być fajny serial! I w atmosferze paliwka mógłby pojawić się w nim Beja [Zaborski - aktor Białostockiego Teatru Lalek, który reklamuje jedną ze stacji benzynowych - red.]. Może jednak nie poddawać się i ogłosić konkurs na taki scenariusz? Mamy tu Fabrykę Bestsellerów, może wreszcie jakiś wyprodukuje? Póki co płyną sobie leniwie jak nasza Biała miliony pieniędzy publicznych, by przy okazji kolejnych wyborów wysłuchać kolejnych odlotowych obietnic. Człowiek jest tak durny, że kupi każdą cegłę. A swoją drogą, to chyba warte dziennikarskiego śledztwa, aby policzyć, ile w sumie wydaliśmy na budowę "Lotnisia"? Krywlany a Babimost

Wracam do lotniska i do tego stylu myślenia wczoraj i dziś. Nie trzeba wielkich ekspertyz, aby wysunąć głowę ponad opłotki Topolano-Krywlan i spróbować coś porównać. Kiedy przed wojną zapadły decyzje o budowie pasa startowego na Dojlidach, porównywano perspektywy jego rozwoju z istniejącymi już lotniskami w Grodnie i Suwałkach (tak, tak, było przed naszym). A czy dziś robimy takie porównania? Naprawdę warto. Oto jedno z nich. Zielona Góra, miasto ze 117 tys. mieszkańców, swój budżet w rubryce "dochody na 2009" zaplanowała na około 435 mld zł. Białystok liczący 295 tys. mieszkańców planuje budżet na niewiele więcej - na około 456 mln. Gołym okiem widać naszą nędzę. Nic tu nie poradzimy. Ściana wschodnia, odcięta od dochodowego wschodu granicą, za daleko do Europy... bida. Zielona Góra ma swoje lotnisko i zwie go dumnie: Port Lotniczy Zielona Góra Babimost. W ub.r. Babimost stracił jedną trzecią chętnych do lotów rejsowych. W styczniu tego roku było tylko 203 pasażerów, z tego 199 to lokalni urzędnicy. Za ich latanie płaci tamtejszy Urząd Marszałkowski. Taką mniej więcej informację podał 'Teleexpress" 2 lutego br. No więc wróćmy do naszych tutejszych ekspertyz. Była np. taka, że w 2015 r. białostockie lotnisko obsłuży 60 tys. osób. Nikt by specjalnie nie protestował, gdyby dodać jedno zero, lub jedno zero ująć. 6 czy 600 tysięcy. Co za różnica. Raport też by przeszedł. Zamiast więc wylewać kolejne wiadra publicznych pieniędzy bezpośrednio do pobliskich piachów, zbudujmy w okolicach Białegostoku nowoczesną spalarnię śmieci, na której zaczniemy zarabiać grube pieniądze. Przed wojną lotnisko budowano nie po to, aby wygrać wybory, ale z bardzo konkretnego powodu: zaleceń wskazań Sztabu Głównego, który lotniska potrzebował i wskazał wstępną lokalizację w rejonie Mosty-Wołkowysk-Białystok. Padło na Krywlany. Polityków przy tym nie było, ale trzeźwi pragmatycy.

Niebo pełne baloników

Maleńki znaczek koloru zielonego - cegiełka na lotnisko w Białymstoku. Ciekawe, ile takich cegiełek wyemitowano. Z tych środków zbierano pieniądze na społeczne cele, ofiarom powodzi, pożarów, na ważne cele publiczne. Ten piękny i obywatelski mechanizm działa tu i ówdzie. Łódź, Kalisz, Wrocław co rusz emitują okolicznościowe bony, cegiełki, fanty loteryjne, z których dochód kierowany jest na sensowne cele. U nas idzie to opornie. My nie ufamy rządzącym, a oni nawet nie próbują udawać, że mamy do nich zaufanie. Choć przecież z tej samej gliny, co ich przedwojenni poprzednicy, to jednak innej jakości. Kończąc smutną, ale i śmieszną opowieść o "Lotnisku", cofam się wstecz. W 1936 r. zatwierdzono 5-letni plan rozbudowy lotnictwa wojskowego. Przewidywał on m.in. utworzenie w 1942 r. na lotnisku Krywlany Brygady Pościgowej, składającej się z 63 nowoczesnych samolotów wielozadaniowych PZL P-48 "Lampart". 63 samoloty Dziś nad białostockim niebem tylko jak dzieci wypuszczą trochę baloników i wylecą wszystkie nasze samoloty, to może będzie ich więcej...

PS Co do "Lotnisia", przypomnijmy odważny plan zbudowania na terenie Krywlan gigantycznego kościoła. Nawet bym się dorzucił, gdybym miał tę pewność, że ci faryzeusze, którzy za nim orędują, bywaliby w nim co niedziela. A skądinąd wiem, że po wygranych wyborach o tym obowiązku by zapomnieli. No, skąd ja to wiem?!